Jak tworzyć teksty z uwzględnieniem zasad SEO, aby zdobywać wysokie pozycje w wyszukiwarce Google w 2020 roku? Teksty w SEO są istotnym czynnikiem wpływającym na dopasowanie strony internetowej do zapytania, które użytkownik wpisuje w wyszukiwarce. Dzięki nim możemy poprawić trafność i zwiększyć ruch użytkowników z wyników organicznych. Copywriting to niełatwa sztuka. Dobry copywriter musi posiadać wiedzę z zakresu pozycjonowania stron, aby umiejętnie połączyć zasady SEO z treścią, która zaangażuje odbiorcę.

Jak zoptymalizować content, aby “polubił go” algorytm i roboty Google, a ponadto był on wartościowy dla użytkownika? Postanowiłem zapytać moich kolegów z branży SEO, ekspertów od pozycjonowania stron o czynniki, na jakie zwracają szczególną uwagę, zlecając content na strony internetowe.

Tworzysz lub zlecasz teksty na potrzeby SEO? Zachęcam do niniejszej lektury 🙂

W dzisiejszych czasach napisanie dobrego tekstu pod SEO nie jest trywialnym zadaniem. Już sam fakt, że musi spełniać wyśrubowane reguły SEO powoduje, że zadanie to jest niekoniecznie proste, nawet pomimo tego, że ma się dobry warsztat i lekkie pióro. Do tego musimy dołożyć jeszcze kolejny wymóg – spełnienie wymagań biznesowych, co często jest równie trudnym procesem wymagającym specyficznych kompetencji. A koniecznym, bo czas ludzi, a przez to koszty tworzenia treści są coraz wyższe, a budżety coraz mniej elastyczne i z mniejszym marginesem na nietrafione inwestycje. Mam więc nadzieję, że ten materiał, wniesie choć odrobinę do Twojego profesjonalnego warsztatu i z powodzeniem skorzystasz z kilku porad które tu opiszę.

Zacznijmy na początek od definicji samego pojęcia „dobry”. Dobry tekst w SEO to taki, który SPRZEDAJE! Czyli taki, który oprócz tego, że ma szanse na osiągnięcie dobrych pozycji w wyszukiwarce Google, ma też szansę zrealizować cel jaki mu przypisujemy. Czyli np. pobudzić świadomość czytelnika do marki lub produktu, spowodować kliknięcie w link w celu czasem zakupu, a czasem tylko po to aby utrzymać czytelnika dłużej na stronie. To wszystko są formy sprzedaży.

Aby napisać treść z tak postawionymi celami, wygodnym, a niemal koniecznym będzie ubrać to zadanie w proces. Proces nawet najprostszy, ale w którym podejmujemy kroki w ustalonym porządku pamiętając, że zaniedbanie jednego puntu może pogrzebać cel. Oczywiście opiszę tu warunki idealne, w których kontakt ze zleceniobiorcą jest nienaganny i elastyczny i obie strony rozumieją wartość z dobrze tworzonych treści. Czasem może być tak, że osoba tworząca teksty będzie wchodzić w ten proces, dopiero od pewnego momentu, bo np. pierwsze kroki zostały wykonane po stronie wydawcy czy zespół SEO firmy dla której piszemy.

  1. Research SEO.

To podstawa całego procesu. W tym miejscu zbieramy dane. Im lepiej je zbierzemy, tym większą szansę mamy na oczekiwany efekt. Złe dane ciągną za sobą szereg konsekwencji. Ze złych danych wyciągamy złe wnioski. W oparciu o złe wnioski, dochodzimy do złych działań i na koniec do złych efektów. A przynajmniej nieoczekiwanych.

Dane powinniśmy zbierać na kilku płaszczyznach. Po pierwsze audytując serwis dla którego piszemy, aby zdefiniować na jakie frazy w obrębie swoich klastrów tematycznych już odpowiada. Drugim krokiem jest audyt rynku dla którego piszemy, aby zdefiniować zestawy nowych fraz, które możemy zaadresować.

Ja osobiście do tego zadania wykorzystuję 3 narzędzia. W przypadku rynku polskiego najważniejszymi dla mnie są:

  • Sitebulb, aby opracować aktualną strukturę serwisu, oraz
  • Senuto, który pozwala mi zarówno zdefiniować frazy na jakie serwis już zdobywa ruch, jak i zbadać potencjał rynku.
  • Te dwa narzędzia uzupełniam danymi z Ahrefs i Semrush.
  • Jeśli mamy prawidłowy kontakt z klientem, często warto też poprosić o dostęp do Search Console.
  1. Segregacja danych i fraz kluczowych

Wyniki które otrzymaliśmy w pierwszym punkcie musimy teraz poukładać. Polega to na tym, że sprawdzam jakie pozycje zajmują treści, na frazy już istniejące. Te na dalszych pozycjach sprawdzam, czy aby nie wynika to ze zbyt słabej optymalizacji treści już obecnych w serwisie, np. pod kątem nasycenia, długości, linkowania wewnętrznego czy też kanibalizacji wewnętrznej fraz kluczowych. W ten sposób powstaje mi pierwszy zestaw wstępnie gotowych danych.

Następnym krokiem jest posegregowanie tematyczne i podział na frazy główne i longtail. Dotyczy to zarówno fraz na które już serwis jest obecny, jak i fraz które jeszcze nie są opisane w serwisie. W ten sposób powstaje mi lista fraz, które muszę opisać nowymi treściami oraz zestaw fraz, które powinny znaleźć się w istniejących treściach, a ich obecnie nie ma.

  1. Content plan dla SEO

Z tak przygotowanym zestawem możemy już zaplanować nasze publikacje. Możemy przygotować briefy dla każdego materiału z listą zadań które musimy przeprowadzić. Taki brief powinien zawierać przynajmniej następujące dane:

  1. Fraza główna,
  2. Frazy longtail,
  3. Lista fraz i adresów do których będziemy linkować z tego tekstu,
  4. Lista adresów i fraz z których podlinkujemy ten tekst,
  5. Cel treści (np. rozwiązanie problemu, analiza rynku, przesunięcie czytelnika do koszyka, itd.),
  6. Dane o przewidywanej długości treści, frazach semantycznych, związkach frazeologicznych, jakie powinny wystąpić w materiale.

Punkt „c” i „d” jest tu bardzo ale to bardzo ważny. O ile plan budowy backlinków do materiału może być już całkowicie odrębnym procesem, to plan budowy sieci powiązań tematycznych w obrębie serwisu (z i do tekstu) jest składową content planu. Brak tego elementu spowoduje, że potem linkowanie będzie chaotyczne i miało o wiele mniejsze szanse na budowę prawidłowego Topical Authority w obrębie klastrów tematycznych.

I tak się zresztą dzieje i nie przemyślane na poziomie tworzenia treści linkowanie wewnętrze oceniam, jako jeden z większych problemów SEO, jakie występują w serwisach. Zazwyczaj z racji, że stworzenie takiego linkowania post factum wymagałoby istotnych modyfikacji treści (duże koszty), serwisy posiłkują się różnego rodzaju bloczkami linków umieszczanych pod lub z boku materiału. I oczywiście takie bloczki mają sens, ale o wiele większy ma pisanie treści tak, aby od początku zakładały w niej wystąpienie linków.

Dlaczego? Ponieważ ja osobiście zakładam, że linki oprócz ich oczywistej roli w SEO są po to, aby ludzie w nie klikali! Przemyślane już na poziomie konstrukcji materiału linki mają na to dużo większą szansę. To szansa na zwiększenie skuteczności biznesowej naszych treści. Zdarzało mi się, że tak budowane linki miały CTR na poziomie kilkunastu procent, co odpowiednio mogło się przełożyć w zależności od celu na dłuższe sesje lub zakup (lub przynajmniej zapisanie ciastka w modelu afiliacyjnym).

  1. Tworzenie treści pod SEO

Dopiero w tym momencie możemy zacząć pisać! No właśnie, tylko jak pisać, aby spełniało to nasze cele SEO i cele biznesowe? Mam nadzieję, że te kilkanaście podpunktów pokaże, jaki model mi się zawsze sprawdzał najlepiej (oczywiście pod warunkiem, że budżet i świadomość klienta na to pozwalały).

  1. Na początek wracam do punktu „3-f” Czyli danych, które pozyskuje z narzędzia Surfer SEO. Często też po prostu używam tego narzędzia jako edytora tekstu, chociażby ze względu na to, że oprócz danych, które na żywo mi dostarcza, mogę wprowadzić też swoje dane i tym samym kontrolować parametry treści.
  2. Następnie układam tytuł SEO oraz tytuł redakcyjny (najczęściej). W tytule SEO bardzo dbam, aby fraza główna była jak najbliżej początku.
  3. Kolejnym krokiem jest ułożenie wszystkich śródtytułów (najczęściej). Staram się, aby w śródtytułach zaadresować jak najwięcej fraz longtail. Przykładowo, jeśli frazą główną jest „Jak upiec pizzę”, a frazą longtail w tym materiale jest „mąka do pizzy”, to staram się, aby te właśnie frazy longtail tworzyły śródtytuły i układam z tego tekst „Jakiej mąki użyć do pieczenia pizzy?”
  4. Teraz czas na zaplanowanie linków wewnętrznych. Oznaczam te miejsca, które potencjalnie będą najbliższe tematycznie do materiałów, które zamierzam podlinkować. To mi pozwala pisząc jak najwcześniej myśleć o tym, że muszę poprowadzić tekst tak, aby ten link się wpasował naturalnie. Idealnie gdyby proces powiązań linkami był budowany w oparciu o dane. Wiem z moich kanałów, że Damian Sałkowski z Senuto pracuje nad takim narzędziem opartym o uczenie maszynowe i już teraz można u niego zamówić taką analizę powiązań.
  5. Następnie rozwijam wszystkie śródtytuły, dodając pod nimi treść opisującą wątki w nich zawarte. Staram się, aby w pierwszym zdaniu powtórzyła się wybrana w tym śródtytule fraza longtail oraz staram się, aby pierwszy akapit miał między 200 a 300 znaków i KONIECZNIE zawierał wstęp do opisu zagadnienia. Ale formowany tak, aby bardzo angażował i wymagał przeczytania przynajmniej drugiego akapitu, aby dobrze sobie zobrazować zagadnienie. To takie swoiste CTA (call to action), które ma służyć lepszej potencjalnej klikalności z Direct Answer. Po co więc ta tajemniczość w pierwszym akapicie? Otóż, po to aby jeśli pojawimy się we wspomnianym bloczku DA, wyszukiwanie czytelnika nie zakończyło się już na etapie wyników wyszukiwania… Czyli jak zdradzimy się w tym akapicie z wszystkim, czytelnik już nie kliknie. Gdy zostawimy jednak mocne CTA, oprócz tego że możemy być w DA, to jeszcze wygenerujemy kliknięcie do nas. Moje testy pokazały, że niezoptymalizowane treści pod DA, pomimo 1 pozycji (czy też jak mawiają pozycji TOP 0) generowały czasem tylko kilka % CTR, a zoptymalizowane nawet 90% CTR.
  6. Teraz po opisaniu całości fraz, wracam do tekstu nagłówka czy też jak go niektórzy nazywają leada (to zazwyczaj ten wytłuszczony tekst tuż pod tytułem. Tak, dopiero teraz. Materiał który napisaliśmy da nam obraz do stworzenia go po prostu lepiej. Pierwsze 150-200 znaków staram się pisać tak, aby zawierały frazę kluczową i być może jakąś frazę longtail. Piszę go tak, jakby miał być opisem w snippecie. I rzeczywiście jest tak, że gdy pierwsze zdanie leada zawiera frazę, bardzo często trafia do snippeta. Podobnie zresztą postępuję z pierwszymi zdaniami pod śródtytułami.
  7. Czasem pod leadem, umieszczam też listę punktowaną z podsumowaniem całego materiału. Nie taką jak spis treści, ale naprawdę podsumowaniem. Dlaczego? Konsumpcja na urządzeniach mobile jest zupełnie inna niż na desktop. Użytkownicy komórek wg moich doświadczeń, dużo lepiej angażują się w serwis, gdy już na początku materiału i w ciągu 10 sekund mogą sobie streścić jego zawartość. Pod tą listą umieszczam link z TYTUŁEM innego powiązanego materiału. I teraz czytelnik, nie musi czytać całości, aby wiedzieć czy tekst jest tym czego potrzebuje. Wystarczy mu nasza lista. Link pod nią jest formą CTA dla tych, którzy jednak wolą inny materiał, ale też dla tych, którym taka lista wystarcza i nie chce im się czytać całości treści. Uwierzcie, przy tym zalewie informacji jaki mamy, ludziom najczęściej się nie chce. Tym bardziej na urządzeniach mobilnych. Takie działanie wychodzi temu naprzeciw i bardzo poprawa UX.
  8. Finalnie wstawiam do testu linki, oraz podlinkowuję materiał z wybranych wcześniej innych tekstów. Dołączam też do tekstu media w postaci zdjęć, filmów, czy wykresów. Tip – materiały z mediami mają nawet 6 krotnie większą cytowalność.

Nie jest to zapewne lista kompletna. Z tekstem da się zrobić jeszcze wiele więcej, a opis każdego z tych punktów może być bardzo mocno rozbudowany. Moim celem jest tu pokazanie, jak wymagającym zadaniem może być tworzenie treści, jeśli chcemy to zrobić dobrze. Oczywiście zawsze w takim procesie trzeba wziąć pod uwagę oczekiwania klienta i jego budżet i nie zawsze się uda taki proces poprowadzić w 100% tak jakbyśmy chcieli. Mam jednak nadzieję, że wyłapiesz choć kilka zdań z tego tekstu, które pozwolą Ci rozwinąć swój własny warsztat i przetestować nowe techniki. Ja ze swojej strony mogę tylko obiecać, że na kursie SEO który właśnie tworzę (PAPASEO), ten temat będzie rozwinięty nie jedynie do 4 stron A4, co da ponad 10 godzin materiałów wideo TYLKO o właśnie tworzeniu treści.

Miłego dnia!

Grzegorz Strzelec, Seoplanner.pl

Zbudował zespoły ludzi, którzy zarządzają SEO w największych polskich mediach. Ex Head of SEO w ONET, RASP, Discovery i TVN. Autor jednego z największych projektów stacjonarnych szkoleń SEO w Polsce. Obecnie, z nieposkromioną pasją buduje studio nagrań, do kolejnego projektu szkoleniowego PAPA SEO. Prelegent na największych konferencjach SEO w Polsce. Dwa razy z rzędu zwyciężył plebiscyt na najlepsze wystąpienie na konferencji Festiwal SEO, a ostatnio ustrzelił osobisty Hat Trick zwyciężając na SEMkrk. Ma za sobą takie konferencje jak See Bloggers, Blog Roku, Impact Seminar. Były wykładowca na UJ, UW, SWPS. Prywatnie uwielbia DYI (co potwierdził samodzielną budową domu… w weekendy), Mąż super żony i tata dwójki wspaniałych dzieciaków.

  1. Odpowiednie nasycenie tekstu słowami kluczowymi – czy nadal ma dla Ciebie duże znaczenie? Jak podchodzisz do ich rozmieszczenia w poszczególnych sekcjach tekstu – nagłówkach, akapitach..

Trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie, że w każdym tekście słowo kluczowe musi być powtórzone tyle i tyle razy, w takiej i takiej odmianie. Staram się owszem mieć jakieś swoje wytyczne, że minimum 3 frazy na akapit o długości xxxx znaków.

Zwracam jednak szczególną uwagę na to, aby słowo kluczowe:

  • Występowało w meta oraz H1
  • Zostało wstawione w śródtytułach (nie musi być we wszystkich)
  • I parę razy pojawiło się w tekście
  1. Czy długość ma znaczenie? Stosujesz uniwersalną długość tekstu np. 4000 zzs, czy bazujesz na konkurencji? A może czym dłuższe tym lepsze?

Oj no długość ma znaczenie … oj, ale my o tekstach tak? To też ma znaczenie i to z prostej przyczyny: w 2-3 tys. Znaków ze spacjami nie zmieścisz merytorycznej, dobrej wypowiedzi, która zbuduje zaangażowanie czytelników, tak duże, że pozyskasz ogromną liczbę odnośników.

Analizuję konkurencję nie tylko pod kątem treści, jaką posiada na serwisie, ale też w jaki sposób ją optymalizuje, czy ma Direct Answer Boxy, czy ma fragmenty rozszerzone, video itd. Bo słowa kluczowe i treści to content – ale contentem jest też video, podcasty, infografiki. To są też ważne aspekty przy produkcji treści na serwisie.

  1. Semantyka (słowa semantyczne + znaczniki html) – czy bierzesz je pod uwagę?

Nie korzystam. Albo może inaczej – korzystam po „jakimś czasie”. Tekst ma być merytoryczny i dawać przekaz do użytkownika. Dopiero po kilkunastu tygodniach, gdzie zaczyna porządnie rankować – badam, na jakie inne słowa kluczowe pojawia się w wynikach wyszukania na dalekich pozycjach – wtedy siadam i dooptymalizowywuje ten tekst. Na etapie jego tworzenia nie korzystam z LSI. Z drugiej strony taka analiza pokazuje mi też, że lepiej jest tworzyć drugi tekst niż robić LSI i tworzyć jeden ogromny, którego i tak nie przeczyta, bo się zmęczy.

Długi, albo inaczej, za długi tekst jest męczący dla klienta.

  1. Data driven w tworzeniu treści pod SEO – czy korzystasz? Tak/nie – dlaczego? Z jakiego programu korzystasz?

Trudno powiedzieć czy data driven, ale czasem, jak patrzę, jak są takie treści przygotowywane, a potem trzeba je poprawiać to wolę jednak zaufać człowiekowi. Nikt nie opracuje customer journey poprzez treść, jak człowiek.

  1. Inne istotne w Twojej opinii kwestie na które zwracasz uwagę w tekstach?

Tak jak wspomniałem wcześniej – analizuję formę, przekaz, strukturę treści. Ale poza treściami ważne są dla mnie też aspekty wzbogacające treści, czyli grafika, video, ikonki etc.

  1. Najczęstsze problemy wynikające ze współpracy z copywriterami.

Na początek powiem, że cenię sobie współpracę z copywriterami potrafiącymi zrobić dobry research pod kątem zleconego tematu, znajomość optymalizacji tekstu pod kątem SEO oraz wizualizacyjnym. Nie każdy kopik nadaje się jednak do pisania o wszystkim – wiele razy przekonałem się, że napisanie tekstu, pomimo spisanego briefu, to trudne zagadnienie.

Największym problemem przy wyborze kopika to fakt, że stara się taka osoba znać na wszystkim, zamiast pielęgnować to co umie najlepiej. Ktoś kiedyś powiedział, że jak jest się od wszystkiego to jest się do niczego – więc staram się dobrać copywritera do zagadnienia/projektu. Niestety na ogłoszenie odpowiadają osoby, którym wydaje się, że umieją pisać w danym temacie, a potem bardzo mocno się obrażają, jak tekst jest po prostu do zwrotu.

Z terminowością jest bardzo w porządku – nie spotkałem się, abym miał jakieś obsuwy, bo terminy są uzgadnianie i w tym zakresie współpraca jest dobra.

Paweł Gontarek, Zgred.pl

Szymon Słowik

Mam wrażenie, że często spotykam się ze skrajnymi rekomendacjami dotyczącymi tworzenia treści pod kątem SEO. Wariant pierwszy to pisanie stricte według założeń technicznych, bez dbałości o szczegóły, styl, UX, aspekty komunikacyjne, perswazyjne, zaangażowanie etc. Drugi to pisanie według zasady „pisz pod użytkownika”, oryginalnie i ciekawie, a Google to doceni, nawet jeśli treści nie będą w pełni zoptymalizowane pod algorytm wyszukiwania.

Każde z tych podejść jest złe, przynajmniej z biznesowego punktu widzenia. Pierwsze, co prawda pozwala osiągać niezłe rezultaty w kontekście pozyskiwania ruchu z Google, ale już nie przełoży się na budowanie marki, pozyskiwanie ruchu organicznego z mediów społecznościowych i wysoki współczynnik konwersji (w porównaniu do wersji dopracowanej pod kątem odbiorcy). Artykuły pisane bez uwzględnienia potrzeb odbiorcy, pisane bez stylu i polotu po prostu nie przystają do realiów dzisiejszego marketingu i PR. Można je jednak efektywnie wykorzystywać tam, gdzie użytkownicy i tak w niewielkim stopniu czytają treści, a wpływają one istotnie na pozycjonowanie (choćby opisy tekstowe robione pod kątem SEO na stronach kategorii w e-commerce).

Z drugiej strony, nastawienie w 100% na użytkownika (rozumiane jako odrzucenie analizy słów kluczowych i kwestii technicznych związanych z tworzeniem treści tekstowych) i oczekiwanie dobrych efektów SEO jest po prostu naiwnością. Nawet jeśli tekst jest napisany świetnym stylem i porusza ciekawe zagadnienia, to ma szansę wpłynąć na pozycjonowanie praktycznie tylko w sytuacji, gdy zdobędzie bardzo dużo linków. Przypomnę jednak, że w polskich realiach naturalne linki są czymś niezwykle rzadkim, a jeśli już się pojawią, to są mało skuteczne, ponieważ:

  • mamy wciąż stosunkowo niewielką blogosferę i w wielu branżach po prostu ciężko znaleźć odpowiednio dużą pulę blogerów, którzy mogliby nasz interesujący content nagrodzić linkami;
  • dziennikarze nie dają linków dofollow (kwestia polityki większości redakcji);
  • linki z komentarzy i na forach nie mają specjalnej mocy (zwykle nofollow, otoczone wieloma innymi linkami wychodzącymi).

Pozostałe sygnały off-page, takie jak wzmianki o marce, social signals, czynniki behawioralne są wciąż albo zbyt słabe, albo nietrwałe, w związku z czym ciężko na nich bazować w strategii SEO.

Mówiąc najprościej: gdyby wartościowe treści, pisane bez znajomości technologii Google i odpowiednich technik, broniły się same, to redakcje nie miałyby odpowiednich komórek i procedur dotyczących SEO. Dlatego pomimo sporych zasięgów, ugruntowanej pozycji, no i pisanych przez zawodowych dziennikarzy tekstów, wydawcy i tak muszą przestrzegać zasad dotyczących pozycjonowania.

Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam, że należy zwracać uwagę zarówno na techniczne, jak i komunikacyjne aspekty content marketingu.

Jeśli chodzi o stronę marketingową i komunikacyjną, to jest to temat na osobny artykuł. W każdym przypadku przepis na zaangażowanie użytkownika może być inny, ponieważ różne są grupy docelowe. Zawsze jednak warto mieć na uwadze kilka uniwersalnych zasad, które mogą zaważyć nad finalną skutecznością tworzonych treści:

  1. Mów językiem zrozumiałymi dostosowanym do odbiorcy.
  2. Dobieraj przykłady ilustrujące, co chcesz powiedzieć.
  3. Zastosuj tzw. metodę odwróconej piramidę – zawrzyj we wstępie najważniejsze informacje, które rozwiniesz później w dalszej części tekstu (klasyczna budowa artykułu: tytuł, lead, wstęp, rozwinięcie, zakończenie),
  4. Jasno informuj, o czym piszesz, mów językiem korzyści i trzymaj się tematu.
  5. Jeśli oczekujesz jakiegoś zachowania od użytkownika, powiedz mu to, stosując wyraźnie wyodrębnione elementy call-to-action.
  6. Prowadź do konkluzji spójnej z Twoimi celami biznesowymi. Mogą to być twarde konwersje (wyślij zapytanie ofertowe, kup produkt), mikrokonwersje (”zapisz się na newsletter, aby…”). Może to być też po prostu zachęta do przeczytania kolejnych materiałów (istotne np. w serwisach, których model biznesowy opiera się na sprzedaży powierzchni reklamowej, gdzie liczy się liczba odsłon), najważniejsze, aby przeczytanie artykułu prowadziło czytelnika do celu.

Jeśli chodzi o „pisanie pod Google”, to oczywiście też istnieje wiele szkół i zasad. Chciałbym w tym miejscu podkreślić, że tworzenie treści na podstawie analizy słów kluczowych również sprowadza się do pisania pod użytkownika, bo przecież popularność fraz to właśnie odbicie zachowań ludzkich, odzwierciedlenie popytu – potrzeb i preferencji internautów. Kwestie techniczne i stricte SEO-we podzieliłem na kilka głównych obszarów. Poniżej przedstawiam je w punktach:

1. Dobór nadrzędnego słowa kluczowego i opracowanie tytułu

Można spotkać się z artykułami mówiącymi, że fraza nie musi się znajdować w tytule, aby artykuł na nią rankował. Jest to oczywiście prawda, ale nie łudziłbym się, że na komercyjne, mocno obstawione przez konkurencje frazy uda się zdobyć wysokie pozycje w ten sposób. Główna fraza, najbardziej „kaloryczna” (najczęściej wyszukiwana i potencjalnie najbardziej przekładająca się na liczbę konwersji) zawsze powinna znajdować się w tytule. Najlepiej na samym jego początku. Planowanie artykułu zawsze zaczynam od określenia nadrzędnego słowa kluczowego.

Warto na tym etapie zidentyfikować również mniej popularne od głównej frazy wyrażenia bliskoznaczne i synonimy, dla których nie ma sensu tworzyć osobnych treści. Ich również będziemy używać, pisząc tekst. Ma to sens z perspektywy stylistycznej, aby unikać sztucznych powtórzeń, ale też z perspektywy SEO.

2. Dobór fraz pomocniczych

Frazy pomocnicze to w moim rozumieniu takie, które pozwalają jak najprecyzyjniej pokryć założony temat. Są to pojęcia, które pozwolą algorytmom Google stwierdzić, czy nasza treść jest wyczerpująca i użyteczna. Wyszukiwarka nie ma swojego zdania na żaden temat, lecz bazuje na innych treściach zastanych w sieci. Dlatego też dobór fraz pomocniczych opieram właśnie na zasobach już istniejących. Najpierw identyfikuję hasła współwystępujące w sieci z frazą nadrzędną. Nie muszą być to synonimy. Raczej wyrażenia kontekstowo powiązane z wybranym słowem kluczowym. Dla słowa „kaktus” może to być „doniczka”, a dla „pozycjonowanie” – ”strona internetowa” lub „cena”. Ponadto identyfikuję frazy wyraźnie powtarzające się na stronach wysoko rankujących konkurentów. Nie mam gwarancji, że w ten sposób napiszę najlepszy tekst na świecie, ale w oczach Google będzie nie mniej wyczerpujący niż teksty konkurencji. Ponadto warto poszukać fraz, które informują o intencji użytkownika i kontekście użycia (danego produktu, informacji, usługi etc.). Tu dobrze sprawdzają się podpowiedzi Google oraz słowa kluczowe wpisywane w Google w tzw. formie konwersacyjnej – najczęściej pełnych pytań.

3. Długość tekstu

Samemu tworząc treści, zwykle dążę do wyczerpania tematu. Dobrze wykonana analiza słów kluczowych i stworzenie obszernej listy fraz pomocniczych zwykle determinuje objętość materiału. Niemniej przy tworzeniu content planów i zlecaniu tworzenia treści zewnętrznym podwykonawcom konieczne jest narzucenie pewnego rodzaju ram. Zwykle patrzę na konkurencję w TOP10, pomijam ekstrema i wzoruję się na najbardziej typowej długości tekstu.

4. Formatowanie i elementy semantyczne

Jeśli chodzi o kwestie związane z formatowaniem treści, to szczerze powiedziawszy, nie zwracam na nie przesadnej uwagi. Pogrubienia (jeśli już to znacznikiem , nie ) stosuję tylko wtedy, gdy chcę coś wyraźnie uwypuklić – i mam tu na myśli komunikację z użytkownikiem, czyli ciekawą myśl czy ważną statystykę, a nie to co „pomyśli” Google.

Elementem, który w mojej ocenie cały czas ma duże znaczenie, jest struktura nagłówków Hx, które powinny być dobrane hierarchicznie i wpisywać się w semantykę dokumentu. Innymi słowy, zamiast pełnić funkcję wybić, czy też cytatów, powinny być po prostu podtytułami informującymi w jasny sposób, o czym będzie kolejny akapit (tak jak tytuł informuje, o czym jest tekst).

Myślę, że warto także zainteresować się odpowiednim strukturyzowaniem tworzonego dokumentu. Należy się zastanowić, czy jest potencjał na zastosowanie, chociażby FAQ (najlepiej z elementem CTA i linkiem, aby nie ryzykować zwiększeniem liczby tzw. zero-click searches). Wszelkiego rodzaju dane warto przedstawić w formie tabeli HTML oraz odpowiednio opisać. Warto też stosować prostą składnię, krótkie zdania, a także model pytanie-odpowiedź. Zamiast tworzyć kwieciste wywody, lepiej postawić na konkrety. W efekcie istnieje szansa na pojawienie się w featured snippets.

Podsumowanie

Nie ma uniwersalnego zestawu zasad rządzących pisaniem tekstów SEO. Ważne są kontekst i funkcja. Inaczej należy podchodzić do tekstu newsowego (Google News to zupełnie inna para kaloszy), inaczej do artykułu klasy evergreen content, a inaczej do wspomnianych opisów kategorii. Trochę inaczej to wygląda także przy tworzeniu treści “na zewnątrz” – tworzonych pod kątem pozyskania linków (guest blogging, wypowiedzi eksperckie). W ostatnim przypadku np. uważam, że ważne jest odpowiednie umiejscowienie odnośnika – wysoko i w otoczeniu właściwych fraz. Pamiętajmy o kontekście biznesowym. Czasem tworzenie trochę niższej jakości tekstów jest po prostu efektywniejsze z perspektywy ROAS. W wielu przypadkach spędzanie godzin nad każdym artykułem po prostu się nie zwróci. Pamiętajmy, że SEO nie jest sztuką dla sztuki, ale ma funkcję użytkową – ma być efektywną metodą dotarcia do klienta korzystającego z Google.

Szymon Słowik, CEO w butikowej agencji Takaoto (https://takaoto.pro), bloger, konsultant SEO (https://www.szymonslowik.pl).

Krzysztof Ziółkowski

Jak przygotować dobry tekst (rankujący) SEO w 2020?

Artykułów w temacie jak napisać dobry SEO tekst powstało już co najmniej kilkadziesiąt, moje przemyślenia w tym temacie pewnie nie będą się zasadniczo różnić od innych, dlatego po prostu postaram się przybliżyć, jak ja ogarniam ten temat.

Zacznijmy od tego, że ludzi tworzących naprawdę dobre teksty wychodzące naprzeciw oczekiwaniom użytkowników można policzyć na palcach obu rąk i nóg. Natomiast, jeżeli chcemy mieć treści które spełniają wymagania jaśnie nam panującego Google, jak i są interesujące dla użytkownika to….. To wtedy mamy do czynienia z ilością autorów do policzenia na jednej ręce drwala (który przy wyrębie lasu stracił dwa palce) – taka jest moja opinia.

Co dla mnie jest najważniejszą rzeczą przy tworzeniu dobrych tekstów, które dobrze powinny rankować oraz posiadać dużą widoczność w SERPach?

Najważniejszą dla mnie rzeczą która determinuje treść na stronie jest intencyjność potencjalnego czytelnika strony. Jak każda najważniejsza rzecz, jest jednocześnie najtrudniejszą do ogarnięcia. Wszędzie można spotkać stwierdzenia, że „dobry tekst to taki tekst, który jest chętnie czytany”, brakuje natomiast odpowiedzi na pytanie, dlaczego dana treść jest chętnie czytana. Odpowiedź jest prosta – im bardziej tekst wychodzi naprzeciw intencjom (oczekiwaniom) użytkownika, tym chętniej jest czytana i tym większe ma szanse w postaci udostępnienia innym.

Teraz postaram się nieco przybliżyć temat „intencyjności” (jak ja do tego problemu podchodzę) na przykładzie  fraz: „telewizory”, „telewizory LED”, „telewizory LED 32’” i „telewizor LED 32′ + [marka]” oraz „telewizor LED 32′ +[marka]+[model]”.

Jak zauważyliście mamy frazy od bardzo ogólnej do bardzo szczegółowej. Na powyższych przykładach postaram się wyjaśnić jak ja rozumiem te „intencyjność”:

„telewizory”

fraza o bardzo szerokich możliwościach interpretacyjnych, dlatego w treści warto się pokusić o informacje takie jak : historia telewizji, pierwszy wyprodukowany telewizor, pierwsza transmisja telewizyjna, pierwsze ogólnodostępne modele telewizorów, ciekawostki dotyczące niektórych modeli, historia telewizorów w różnych krajach, itp., itd. Ogólnie temat wymagający wcześniejszego reaserchu, połączonego z badaniem ilości zapytań.

„telewizory LED”

fraza już bardziej ukierunkowana na konkretną technologię (LED) wyświetlania obrazu. Samo przez się rozumie, że opis tej technologii oraz jej zalet jest swoistym „must have” w treści. Cała reszta tekstu będzie oparta na podobnych zasadach jak dla frazy „telewizory”.

„telewizory LED 32’”

w tej frazie mamy już zawartą wskazówkę, że dla użytkownika najważniejszy jest technologia oraz wymiar, ale nie jest jeszcze zdecydowany co do marki ani modelu odbiornika. Odpowiedź co ma się znaleźć w treści nasuwa się sama – skupiamy się na rozmiarze, przeliczamy cale na centymetry, wyjaśniamy, że jest to przekątna ekranu itp., itd. czyli umieszczamy informacje dotyczące marek/linii telewizorów ledowych o przekątnej 32′.

„telewizor LED 32′ + [marka]”

mamy klienta zdecydowanego na rozmiar i na markę, ale nie wie jeszcze, który model wybrać. Intencyjność chyba już jest łatwa do ogarnięcia 😉 .

„telewizor LED 32′ +[marka]+[model]”

uwaga!!! Klient zdecydowany na zakup, czyli jedyne o czym mamy go przekonać to to, aby dokonał zakupu właśnie u nas nie u innych, proste co? ;P

Jak sami widzicie „intencyjność” ulega zawężeniu wprost proporcjonalnie do wzrostu „szczegółowości” zapytania.

To by było tyle jeżeli chodzi o „warstwę artystyczną” a teraz czas na:

Technikalia czyli formatowanie SEO treści.

W tym temacie chyba już też zostało wszystko napisane/powiedziane, czyli : wstęp, rozwinięcie, podsumowanie, śródtytuły, nagłówki H1(tytuł),H2, H3 (śródtytuły), nasycenie frazami/słowami kluczowymi, ich odmianami, wyrazami bliskoznacznymi, synonimami, itp./itd.

Od siebie mogę dodać, że dobrze jest w krótkim wstępie umieścić treść na tyle interesującą aby zaciekawić czytelnika i sprowokować go do przeczytania całego artykułu (redukcja bouce rate). W przypadku dłuższych artykułów podzielonych na „podrozdziały” należy w górnej części umieścić spis treści z kotwicami prowadzącymi do odpowiednich części artykułu.

Nie bójcie się umieszczać odnośników (NF) prowadzących do materiałów źródłowych na „zaufanych” witrynach (takich jak Wikipedia, czy CNN, lub uznanych serwisów naukowych). Możecie śmiało umieszczać cytaty z takich stron (podpisane źródłem, niekoniecznie podlinkowane). Jeżeli artykuł oparty jest na wiarygodnych badaniach opublikowanych w wiarygodnych serwisach umieszczajcie w stopce informacje o źródłach. To rankuje!

Teraz parę słów, jak się do tego co powyżej zabrać…

1. W wyborze fraz i słów kluczowych przydatna jest analiza konkurencji rankującej na dany temat, osobiście korzystam z trzech narzędzi czyli: Semstorm, Senuto, Planera Google. Te trzy narzędzia pozwalają mi praktycznie wyznaczyć początkową grupę fraz i słów kluczowych, jakich muszę użyć w treści danego artykułu. Staram się też uwzględniać semantykę znaczeniową.

2. Reaserch tematu w sieci – przydatny w znalezieniu „smaczków” czy ciekawostek do umieszczenia w treści.

3. Kolejną i chyba najważniejszą rzeczą (już po publikacji treści w sieci) jest poprawienie widoczności danego artykułu w celu wyciśnięcia z niego maksymalnej ilości odwiedzin. W tym przypadku po upływie około 2ch / 3ch tygodni od publikacji (i podlinkowaniu jej kilkoma odnośnikami) za pomocą Clusterica analizuję widoczność podstrony z publikacją i analizuję dodatkowe frazy oraz słowa kluczowe jakie artykułowi przypisało jaśnie nam panujące Google. Po analizie treść ulega przeredagowaniu i uzupełniana jest o nowe frazy/słowa kluczowe które powinny konwertować.

Tak to mniej więcej wygląda w praktyce u mnie. Żadne to czary/mary, po prostu żmudna dłubanina poprzedzona uważną analizą.

Krzysztof Ziółkowski, CEO JARIDA GROUP – Jarida.pl

Mariusz Kołacz

Pierwszym etapem jest wyselekcjonowanie listy słów kluczowych powiązanych z danym tematem. Odbywa się to na podstawie analizy konkurencyjnych artykułów, od 10 do 20 pierwszych wyników wyszukiwania, sprawdzana jest gęstość słów kluczowych, w szczególności kombinacje lang tailowe, jak również przeprowadzana analiza w narzędziach zewnętrznych, która sugeruje użycie określonych słów kluczowych. Decyzja o wyselekcjonowaniu określonych słów zapada po przeanalizowaniu wszystkich dostępnych danych. Największy artykuł jaki napisałem miał ponad 30 tyś znaków i poprzedziła go wielogodzinna analiza w oparciu o blisko 1 GB danych.

Artykuły, które przygotowuje zwykle mają za zadanie rankować na tysiące słów kluczowych (long tailowych), dlatego nie skupiam się ściśle na nasyceniu tekstu określonymi słowami kluczowymi, lecz na możliwych do wygenerowania kombinacjach słów kluczowych. Takie podejście pozwala wygenerować szybciej widoczność i sprzedaż w sklepach, aniżeli optymalizowanie artykułu pod jedną, dwie, trzy frazy, które dla startujących sklepów (na świeżej domenie) w konkurencyjnych branżach i tak szybko nie uzyskają odpowiedniej siły przebicia.

Jeżeli celem jest zwiększenie widoczności na wiele słów kluczowych o niskiej konkurencyjności, ale prowadzących do sprzedaży, kluczowym elementem jest kompleksowość, a to pociąga za sobą konieczność napisania obszerniejszego artykułu. W tej strategii długość od 8000 zzs do 30 tysięcy jest czymś normalnym i artykuły, które piszę lub zlecam do napisania zawierają się najczęściej w tym przedziale.

Copywriterów jest wielu, jedni lepsi, inni gorsi, mam to szczęście, że od pewnego czasu trafiam wyłącznie na solidnych, terminowych i przede wszystkim słownych. Nie ma nic gorszego jak zawalenie terminów i próby ich usprawiedliwiania lub ciągłe przekładanie terminów “o jeszcze jeden dzień”. Nieco ponad rok temu miałem sytuację, gdzie na dzień przed oddaniem tekstu dostałem informację od copywriterki, że tekst nie zostanie napisany. Osoba ta miała na napisanie jednego tekstu 7000 zzs 3 tygodnie. Na szczęście zawsze daje terminy z buforem, który pozwala napisać artykuł na ostatnią chwilę – niestety drenuje to niesamowicie pokłady energii.

Mariusz Kołacz, Socialtrends.pl

Freelancer SEO z ponad 10 letnim doświadczeniem w branży, specjalizacja marketing internetowy dla e-commerce. Współpracował z największymi sklepami internetowymi w Polsce. Prowadzi również kampanie Facebook ADS i Google ADS. Po godzinach bloguje na tematy związane z IT oraz zgłębia tajniki medycyny i parapsychologii.

łukasz rogala

Pracę nad każdym tekstem SEO dzielę na dwa etapy. Pierwszy to sam fakt napisania treści poprawnej pod względem moich wymagań dotyczących SEO – obecność frazy kluczowej w nagłówkach (H1, H2 oraz H3), wykorzystanie słów powiązanych tematycznie oraz wariantów nadrzędnego słowa kluczowego w odmianach, pogrubienia odpowiednich sekcji tekstu. Tekst tworzony jest z myślą o użytkowniku i zrealizowaniu jego intencji. Jeżeli mam możliwość to na tym etapie angażuję klienta, który jak nikt inny wie co jest ważne od strony informacyjnej.

Po publikacji tekstu i jego zaindeksowaniu przechodzimy do drugiego etapu – dodatkowej optymalizacji na podstawie tego gdzie w tym momencie jest wpis w Google, na jakie słowa kluczowe zaczął się wyświetlać itd. To drugi etap pracy nad tekstem. Zazwyczaj dochodzi tutaj do rozbudowy zawartości tekstu pod nowe grupy słów kluczowych.

Wyjściowym elementem w pracy nad tekstem jest zrozumienie intencji użytkownika. Chodzi o wejście w buty osoby szukającej informacji na jakiś temat i próba odpowiedzi na to to co może być przydatne w kontekście maksymalnego wyczerpania tematu. Pomocne jest tutaj także zapoznanie się z wytycznymi Search Quality Raterów dostępnej pod adresem: klik!. Dzięki temu dokumentowi wiemy mniej więcej jak pracownicy Google oceniają jakość strony i dopasowanie do tematu.

Intencja wyszukiwania decyduje o wszystkim co zrobimy dalej – przede wszystkim o długości tekstu. W związku z powyższym dla różnych grup zapytań odpowiednia będzie inna optymalizacja warstwy tekstowej podstrony. Przykładowo dla zapytań związanych np. z danymi teleadresowymi nie ma potrzeby tworzenia elaboratów na 4000 znaków.

W tworzeniu treści ważne jest logiczne pokrycie całego “topicu” w obrębie słowa kluczowego, w związku z powyższym przydatne są narzędzia dostarczające dane o powiązanych słowach kluczowych. Najczęściej do planowania contentu w tym modelu wykorzystuję dane z bazy słów kluczowych Senuto oraz wyników jakie pokazuje Ahrefs. W ostatnim czasie do analiz włączyłem także Semrush i jego bazę dostępnych słów kluczowych. Całość nadbudowuję dodatkowo danymi pozyskanymi z Google Suggest – w ten sposób mam najpełniejszy obraz zachowania użytkownika w wyszukiwarce. W pokryciu topicu pomocne jest także zidentyfikowanie person – wtedy wiemy jakiego rodzaju content będzie wspierał nie tylko SEO, ale i cele biznesu.

Intencję słowa kluczowego zderzam z jej zrozumieniem przez Google. Niejednokrotnie dane o tym jaki content tworzyć oraz w jakiej ilości znajdują się właśnie tam. W związku z tym analizuję jak wyglądają wyniki, czy są bardziej uniwersalne (typowe dla zapytań bardzo ogólnych) czy nie.

Uniwersalność wyników wyszukiwania decyduje o tym czy zarekomenduję pracę nad optymalizacją pod dodatkowe elementy w wynikach wyszukiwania (np. Direct Answers) lub zarekomenduję włączenie wideo jako elementu i zawartości na stronie (które także może zostać wyświetlone w SERPach).

Jako dodatek w tworzeniu treści warto pomyśleć o linkowaniu wewnętrznym. Dzięki temu unikniemy niespodzianek kiedy pojawi się potrzeba poprawienia tego elementu na stronie.

I najważniejsze – praca nad tekstem nigdy się nie kończy. Trzeba być przygotowanym na to, że drobne poprawki i drobne zmiany, aby utrzymać tekst w jak najlepszej jakości trzeba robić cały czas.

Łukasz Rogala, SEO Consultant Rogala.pro

Paweł Kuczawski

Ze względu na fakt, że od 2013 zajmujemy się głównie stronami firmowymi oraz sklepami internetowymi klientów operujących na rynkach niemieckojęzycznych – tj. Niemcy, Austria i niemieckojęzyczna część Szwajcarii, to siłą rzeczy współpracujemy z copywriterami tworzącymi treści w języku niemieckim.

Generalnie ogólne założenia odnośnie tekstów tworzonych na potrzeby SEO na rynkach  niemieckojęzycznych są zbliżone do realiów polskich. Zamawiając treści na strony niemieckojęzyczne zawsze bierzemy pod uwagę cel tworzenia konkretnego tekstu, aczkolwiek najistotniejsze jest, aby tekst wyczerpywał zagadnienie, którego dotyczy. Sama długość tekstu, czy też ilość powtórzeń frazy, której tekst dotyczy nie jest już tak istotna jak jeszcze kilka lat temu, natomiast zwracamy uwagę, aby tekst dostarczał użytkownikowi tych informacji, których użytkownik trafiający na „naszą” stronę poszukuje.

Największą różnicą w pisaniu tekstów między rynkiem polskim, a rynkami zagranicznymi wydaje się być koszt pracy copywritera, który w Niemczech czy Austrii potrafi być kilkukrotnie wyższy niż w Polsce.

My, przez te kilka lat działalności na rynkach niemieckojęzycznych, stworzyliśmy zespół kilkunastu osób, z którymi współpracujemy na stałe. W grupie tej znajdują się copywriterzy z różnym poziomem znajomości języka niemieckiego, a co za tym idzie koszty tworzenia treści też są różne. Wśród osób, z których usług korzystamy w naszej codziennej pracy wyróżnić można trzy rodzaje copywriterów:

1. rodowitych, profesjonalnych niemieckich redaktorów – tutaj jakość tekstów jest zdecydowanie najwyższa, osoby te tworzą artykuły eksperckie, treści na strony naszych klientów, treści sprzedażowe oraz artykuły do publikacji w niemieckich mediach. Stawki wynagrodzenia są w tym przypadku najwyższe (nierzadko przewyższają kilkukrotnie te znane z rynku polskiego).

2. copywriterów nie będących Niemcami, aczkolwiek władających biegle “żywym” językiem niemieckim, najczęściej są to osoby, które aktualnie mieszkają w Niemczech lub też spędziły znaczną część życia w Niemczech lub Austrii. U tych copywriterów zamawiamy głównie artykuły blogowe oraz teksty na zaplecza. W tym przypadku jakość tekstów jest wciąż wysoka, natomiast koszty tworzenia treści są już znacznie niższe.

3. copywriterów tworzących teksty, w których wysoka jakość i znajomość specjalistycznej nomenklatury nie jest niezbędna. Są to głównie absolwenci germanistyki lub studenci ostatnich lat tego kierunku. Wprawdzie tego rodzaju tekstów zamawiamy obecnie coraz mniej, ale czasem zdarza się nam zamawiać jeszcze tego typu teksty, jeśli klient ma akurat takie potrzeby.

Ponieważ kierujemy się zasadą, że szanujemy pieniądze naszych klientów, to w zależności od tego jakiego rodzaju tekstów potrzebujemy w danym momencie, zamówienie trafia do konkretnej osoby. Stoimy na stanowisku, że nie jest konieczne, aby teksty na stronę zapleczową o tematyce np. “Jak dbać o trawnik wiosną?” tworzył niemiecki redaktor, jeśli ktoś znacznie tańszy może dostarczyć nam teksty spełniające w 100% potrzeby.

W związku z tym sugerujemy, aby przy wyborze copywritera, który będzie tworzył dla Was treści w jakimkolwiek języku obcym kierować się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem – jeśli będziesz publikował artykuł sponsorowany w serwisie typu www.welt.de czy www.berliner-zeitung.de, koniecznie zleć tekst niemieckiemu redaktorowi, ale jeśli potrzebujesz artykuł na swojego firmowego bloga, czy też na stronę zapleczową, to zastanów się czy koniecznie musisz wydawać krocie na tego typu tekst?

Paweł Kuczawski, CEO Marketingniemcy.pl

Dobrze zoptymalizowane teksty na stronę to jeden z ważnych czynników rankingowych dla strony w Google.

Oczywiście w wynikach wyszukiwania można spotkać teksty, które, choć pisane przez osoby nieznające SEO, cały czas dobrze sobie radzą. Jednak jak pokazuje praktyka, jeśli nad każdym z tych tekstów siądzie osoba znająca optymalizacje tekstów pod SEO, wyniki zazwyczaj są jeszcze lepsze.

Gdzie zatem tkwi sekret pisania tekstów po SEO? Oto kilka rzeczy, na jakie zwracam uwagę podczas pisania tekstów:

# Intencja stojąca za wyszukiwaną frazą

Google stara się cały czas jeszcze lepiej dopasować wyniki wyszukiwania  do intencji użytkownika, by wyświetlić mu możliwie najlepszy zestaw stron. Dlatego w moim pisaniu zwracam dużą uwagę, jakiego to rodzaju strony mogę znaleźć po odpytaniu google’a na daną frazę. Czy są to wyniki zakupowe, informacyjne , newsowe a może jakiś mix. Jakiego rodzaju tekst chce przeczytać użytkownik, który odpytał Google’a danym zapytaniem?

W zależności od tego, co spotkam, dostosowuję moje teksty pod daną intencję.

# User Experience

Zwracam dużą uwagę na to by użytkownik, który trafił z wyników wyszukiwania na mój tekst, miał bardzo dobre wrażenia. Na to składa się kilka elementów:

  • tekst musi odpowiadać intencji tego, co użytkownik szukał
  • tekst musi być dobrze sformatowany
  • tekst musi zawierać różne media ubogacające tekst

Dlaczego jest to dla mnie takie ważne ? Im lepsze wrażenia, tym dłużej użytkownik zostaje na stronie i klika w większą ilość stron – przekłada się to w sposób niebezpośredni na pozycję strony.

# Słowa kluczowe

Użycie odpowiednich słów kluczowych utwierdza użytkownika w przekonaniu, że trafił na odpowiednią stronę. Dla Google’a jest to także silny sygnał, że podstrona z danym tekstem wyczerpuje temat i można ją osadzić wysoko w wynikach wyszukiwania.

Jakiego rodzaju grupy słów kluczowych staram się osadzić w tekście:

  • frazy z dużą wyszukiwalnością
  • różnego rodzaju pytania – zwiększają one dodatkowo zainteresowanie tekstem
  • semantycznie powiązane słowa – zdobyte np. za pomocą SurferSEO

Nadzrzędną zasadą jest dla mnie cały czas User Experience mojego tekstu, dlatego słowa kluczowe osadzane są tak, aby wyglądało to naturalnie i były pomocne dla użytkownika.

# Częstotliwość występowania słów kluczowych

Czy zwracam uwagę na nasycenie słów kluczowych w tekście? Tak. Moim zdaniem to ważne by tekst nie odstawał od standardów w top10 wyników wyszukiwania dla danej frazy.

Wychodzę tu z prostego założenia: w top10 znalazły się podstrony, które algorytm Google’a wybrał jako najbardziej odpowiadające dla użytkownika na dane zapytanie. Jeśli tak jest, to na pewno mają one wspólny klucz, który jeśli jest odkryty, można go skopiować.

# Długość tekstu

Na ten temat istnieje wiele rozbieżności pomiędzy twórcami. Z mojej strony staram się dostosować długość moich tekstów do długości tekstów z top10 stron na dane zapytanie. Przy czym ważne jest, by odpowiednio zakwalifikować stronę, pod kątem tego, jaką ona ma funkcję spełniać dla użytkownika i dopiero wtedy dostosować długość tekstu pod ten czynnik.

Dlatego nigdy nie zakładam na sztywno długości tekstu, bo wcale dłuższy tekst nie oznacza tego, że będzie on sobie lepiej radził w Google

# Linkowanie wewnętrzne

Często zaniedbywanym aspektem w kontekście produkcji tekstów, które zdobywają wysokie pozycje w Google, jest to czy dana podstrona posiada odpowiednie linkowanie wewnętrzne.

Nie chodzi tu nawet przepływ “mocy” pomiędzy podstronami, choć jest on ważny. Jak niejednokrotnie mówił John Mouller : linki wewnętrzne pomiędzy podstronami z odpowiednimi anchorami pozwalają lepiej zrozumieć algorytmom, o czym jest dana strona.

Mimo że ten czynnik nie należy do porad ściśle związanych z pisaniem – jednak jest on niezwykle ważny, jeśli chodzi o radzenie sobie tekstu w Google. Często spotykałem się z takim zachowaniem seowców, którzy wybierali konkretnego copywritera tylko dlatego, że jego teksty dobrze radziły sobie w Google. Bez odpowiedniej powtarzalnej strategii linkowania wewnętrznego ten wybór nie musiał być do końca miarodajny.

# Inne rzeczy, na które zwracam uwagę podczas pisania tekstów

  • liczba znaczników h1-h6
  • liczba obrazków
  • prędkość strony
  • meta tago – title i description
  • liczba paragrafów w tekście
  • liczba słów wyboldowanych

Czy pisanie dobrych tekstów pod SEO jest ważne ?

Moim zdaniem w wielu wypadkach jest to być albo nie być dla strony w wynikach wyszukiwania. Jeśli podchodzimy poważnie do procesu budowy strony, to tworzenie tekstów powinno stać na równie wysokim poziomie. Sprawny proces optymalizacji tekstu wcale nie wydłuża czasu jego pisania, ale zapewnia diametralnie różne wyniki od tekstu pisanego bez optymalizacji.

Rafał Borowiec – CEO w Largo.pro, autor bloga: RafalBorowiec.pl

Piotr Polok

Najpierw użyteczność, potem roboty wyszukiwarki. Słowa kluczowe są dla mnie istotne, ale nie mają pierwszorzędnego znaczenia. W każdym tekście stosuję frazy, ich odmiany oraz synonimy, ale wszystko z umiarem. Obecność słów kluczowych w tytułach, nagłówkach i akapitach w dalszym ciągu jest obowiązkowa, jednak tekst przede wszystkim musi mieć sens i pomóc osobie, która go czyta. I nie ma tu znaczenia, czy jest to poradnik, ranking czy porównanie produktów.

Według mnie nie da się wskazać odpowiedniej długości tekstu, aczkolwiek wyznaję zasadę, że artykuł na blogu powinien mieć przynajmniej 3000 znaków, z kolei tekst do kategorii przynajmniej 2000. Wiele zależy jednak od tematyki i gdy tekst na 2000 jest kompletny i dalej ma „polać się woda” (rzadko się zdarza, ale zdarza) to wtedy warto odpuścić. Niezależnie od długości tekstu, zawsze trzymam się schematu, w którym wykorzystuje zasadę 5W: Kto (Who), Co (What), Gdzie (Where), Kiedy (When), Czemu (Why).

Przy planowaniu słów kluczowych korzystam z keyword plannera, answerthepublic i po prostu wyszukiwarki Google, wpisując słowa „z palca”. Samo słowo kluczowe staram się opisywać od szczegółu do ogółu. Na przykład frazę „buty bokserskie” zaczynam od najważniejszych informacji, czyli przeznaczenie i rozmiar.

Następnie tworzę teksty o butach bokserskich w formie poradników – mówiące o tym, jak je czyścić albo czym kierować się przy wyborze. Inny tekst to ranking butów bokserskich, a jeszcze inny to ich historia. Każdy artykułów zawiera wspominane już nagłówki, zasadę 5W oraz linkowanie wewnętrze do kategorii butów bokserskich lub konkretnych modeli.

Należy pisać teksty dla ludzi, a potem dla robotów. Nie boję się – i innym też to polecam – umieszczania w tekście linków do źródeł, z których się korzysta. To żaden wstyd, a nawet wzmocnienie wiarygodności. Nie wszystko trzeba wiedzieć, a wspieranie się sprawdzonymi miejscami to nic złego.

Na koniec moja mała prośba, a jednocześnie rada. Mam okazję być po obu stronach – zdarza mi się zamawiać teksty u innych, jak i samemu realizować zamówienia na treści. Dzisiaj wiem, że nie ma nic lepszego niż dobrze wykonany brief. Jeśli jesteś SEOwcem – napisz krok po kroku copywriterowi, co chcesz mieć w tekście i dlaczego. Pozwoli to osobie tworzącej treść lepiej zrozumieć Twoje oczekiwania. Jeśli jesteś copywriterem, a nie otrzymałeś takiego briefu – nie bój się o niego poprosić.

Piotr Polok, Piotrpolok.pl

Agata Boruczkowska

Teksty mające pozytywny wpływ na widoczność strony w sieci powinny pozytywnie oddziaływać na czytelnika. Nie chodzi tutaj o pisanie wyłącznie na lekkie i przyjemne w odbiorze tematy, ale o to, aby dostarczana czytelnikowi treść miała dla niego wartość i rozwiązywała jakiś problem.

Jak to osiągnąć? Kluczowy jest research – zarówno w sferze planowania zawartości artykułu, jak i jego tytułu. Im bardziej będzie on chwytliwy, a tym samym potencjalnie użyteczny dla odbiorcy, tym lepiej. Jednocześnie warto zwrócić uwagę na to, czego szukają w sieci internauci. Dlatego lepiej sprawdzi się tytuł „Jak zrzucić 5 kg w 2 miesiące? Przygotuj się na sezon bikini!” niż „Chcesz wyglądać jak Miranda Kerr? Oto triki kulinarne dla Ciebie”.

Oczywiście najbardziej pożądana sytuacja to taka, gdy jesteś ekspertem w danej dziedzinie i masz odpowiednią wiedzę, którą możesz podzielić się z innymi. Jeśli jednak wybrana tematyka nie jest Tobie tak bliska, postaw na solidny research oraz skontaktuj się ze specjalistami i przytocz ich wypowiedzi. W czasach, gdy internet codziennie zalewany jest masą treści o wątpliwej jakości, aby teksty miały szansę na przebicie się, muszą prezentować wysoki poziom merytoryczny i w wyczerpujący sposób omawiać dane zagadnienie. Stąd nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na często zadawane pytanie: „jak długi powinien być tekst pisany z myślą o pozycjonowaniu strony?”. Prostsze tematy będziemy w stanie omówić zamykając artykuł w 600 słowach, a na bardziej skomplikowane treści może nie wystarczyć 3000 słów. Zwróć też uwagę na układ treści. Zamiast jednego bloku tekstu, podziel go na akapity, a w przypadku dłuższych wypowiedzi ułatwiaj ich czytanie stosując nagłówki.

Pisząc teksty pod SEO musimy pamiętać, że piszemy je dla odbiorców – ludzi, nie dla wyszukiwarek. Kwestię dopasowania contentu do wyszukiwarki pozostawmy wyłącznie w sferze technicznej. Mam tu na myśli zamieszczenie w tekście pozycjonowanych słów kluczowych (ale uwaga: artykuł nie może być nimi przesycony!). Rzadziej będziemy mogli to zrobić również w tytule. Oczywiście treść musi być unikalna, w procesie pozycjonowania nie możemy powielać contentu zamieszczonego na innych stronach. Takie działania nie tylko nie przynoszą pożądanych rezultatów, ale mogą negatywnie wpłynąć na pozycje strony w wynikach wyszukiwania.

Na koniec ważna uwaga, o której wiele osób zapomina. Skoro teksty piszemy dla ludzi, to musimy wiedzieć kim jest nasz odbiorca, do kogo zwracamy się z danym materiałem. Zapoznajmy się dobrze ze stroną, na której zamieszczamy artykuł. Poznajmy jej użytkowników i z myślą o nich przygotujmy wartościowy tekst, dając sobie tym samym szansę na wiele wyświetleń.

Agata Boruczkowska – jako Content Manager w Pulno odpowiedzialna za promowanie treści dotyczących audytu stron www. Od 2014 roku związana z branżą SEO. W swojej pracy najbardziej ceni możliwość łączenia działań kreatywnych z analitycznym myśleniem.

jarosław siekierski

Biorąc pod uwagę przygotowanie treści na strony, stawiam zdecydowanie na rozbudowane artykuły, które nie są oparte na chwilowych modach czy trendach, a odnoszą się do podstawowych zagadnień związanych z danym biznesem. Dla mnie to są fundamenty, które pozostaną niezmienne przez lata – co nie oznacza, że z czasem artykuł nie będzie edytowany i nie pojawią się w nim nowe zagadnienia i akapity. I to właśnie te kilka – kilkanaście takich artykułów traktuję priorytetowo, a dopiero do nich buduję wpisy nawiązujące, które świetnie przydają się w linkowaniu wewnętrznym. Limity słów to mit, który już dawno został obalony.

Druga sprawa, to staram się żeby teksty brzmiały jak najbardziej jakby je opowiadał pasjonat, zrywam zupełnie ze sztywną barierą trzymania odpowiedniego tonu oraz z tym, że profesjonalny = wyniosły. Od 6 lat działam głównie na rynku australijskim i tutaj spisuje się to znakomicie. Uważam także, że każda branża ma swoich charakterystycznych przedstawicieli, pod których powinniśmy przygotowywać wpisy, i tak: prawnicy i umysły ścisłe = dużo wykresów, młodzież = memy i gify żeby tekst nie zanudził odbiorcy, a jeszcze lepiej video albo krótkie podsumowanie na początku tekstu. Mimo wszystko zachęcam także do głębszej analizy swoich odwiedzających, ona powinna nam dużo powiedzieć jak serwować lepsze treści.

Kolejna kwestia to odpowiednie umieszczenie CTA – tutaj nie ma twardych reguł – po prostu trzeba testować.

Aspektem, który jest dla mnie także wyjątkowo ważny – i tutaj także rada dla wszystkich copywriterów – nie wierzę w to, że dobry copywriter napisze na każdy temat dobry artykuł. Im szybciej copywriterzy przerzucą się na swoje specjalizacje, tym lepiej dla nich – bo będą mogli więcej zarobić, ale i dla zlecających bo dostaną lepszej jakości teksty.

Jarosław Siekierski, Jsiekierski.com

Kamil Demidowski

Problematyka treści w procesie SEO także się zmieniła w ostatnim czasie. Kiedy jeszcze z 3-4 lata temu wystarczało przygotować obszerny opis naszpikowany frazami kluczowymi to wyniki relatywnie same szły do góry. Aktualnie w czasie przesycenia i przeciążenia treściami w internecie. Tworzony content powinien być zarówno pod roboty, jak również z przestrzeganiem zasad UX i dostarczania wyczerpującej dane zagadnienie treści, mającej realną wartość dla użytkownika. Również same długości tekstów się zmieniły – kiedy jeszcze kilka lat temu jak mantra powtarzaną wytyczną dla copywriterów było „minimum 2 tys. znaków”, tak teraz sporą wagę przywiązuję do gruntownej analizy konkurencji z TOP10 pod kątem tworzonych treści i dopiero na tej bazie przygotowywane są rekomendacje (czasem jest to 1,5 tys. znaków, a czasem 10 tysięcy, wszystko zależy od otoczenia konkurencyjnego i ich własnych obszerności treści). Wg mnie nie ma większego już sensu „sztywno” trzymać się jednej wytycznej dot. długości opisu, gdyż zwyczajnie się ona nie sprawdza podczas optymalizacji pod kątem bardziej konkurencyjnych fraz.

Nasycenie słowami kluczowymi stale jest modyfikowane, tak aby równomiernie się rozkładały w zróżnicowanych sekcjach serwisu (paragrafy, nagłówki, alt-y, etc.). Natomiast to co ważne, zwracam przede wszystkim uwagę na zróżnicowanie odmian słów kluczowych. Jest to szczególnie praktykowane podczas optymalizacji serwisów pod kątem wyszukiwarek na rynku niemieckim, ale też i stosuję to dla naszych rodzimych stron. Optymalizacja pod kątem odmian (z potencjałem pozyskania ruchu) i fraz long tail’owych skutecznie dopełnia cały proces optymalizacji treści w SEO.

To co biorę pod uwagę w procesie optymalizacji treści to również znaczenie semantyczne danych fraz czy grup wyrażeń kluczowych. Odpowiednio „skrojony” tekst powinien w moim odczuciu w adekwatny sposób odpowiadać na kontekst oraz potrzeby użytkowników.

Jedną ze skuteczniejszych metod odpowiedniego dopasowania tekstu względem treści promowanych przez serwisy konkurencyjne jest oczywiście wykorzystanie narzędzi typu Data-Driven. W tym zakresie korzystam przede wszystkim z Sufera, którego funkcjonalności znacząco usprawniają pracę w kontekście tworzenia wytycznych dla copywriterów. Dzięki pracy na danych mogę w szybszy i efektywniejszy sposób przeanalizować strony pod moją opieką pod kątem ewentualnych braków w optymalizacji treści i wprowadzić koniecznych poprawek.

W ostatnim czasie również więcej czasu poświęcałem na pracy z językiem naturalnym w Watsonie od IBM. Wyniki testów posłużą również w dalszej pracy nad optymalizacją treści przede wszystkim pod kątem użytkownika i jego zrozumienia treści.

We współpracy z działem Copywritingu warto przede wszystkim postawić na edukację pod kątem SEO. Wynika to z tego, że copywriterzy często nie mają wiedzy z zakresu pozycjonowania i optymalizacji i nie zawsze stosują się do sztywnych ram (jak. np. konkretna ilość znaków opisu, stosowanie w konkretnych miejscach fraz kluczowych i ich odmian, merytoryczne wyczerpanie tematu, etc.) opracowania treści pod kątem SEO. Wtedy edukacja i komunikacja jest niezbędna w dowożeniu jak najlepszych treści, które będą w stanie realnie przyczynić się do wzrostu zaangażowania na stronie, a ostatecznie do realizacji celu, w którym użytkownik został sprowadzony na danego landing page’a.

To na co jeszcze bardzo zwracam uwagę to fakt, jak treść jest ułożona pod kątem jej przejrzystości i intuicyjności. Ważne, aby w treści stosowane były punktory, śródtytuły (nagłówki), tabele, grafiki i wizualizacje – wszystkie elementy ułatwiające przeczytanie tekstu. Tworzenie litego tekstu bez żadnych elementów wzbogacających – może i ściągnie użytkownika na stronę, natomiast następnie spowoduje rychłe jej opuszczenie z racji braku tworzenia jej w prosty do przeczytania sposób. Dobrze napisany tekst na stronę www to odpowiadający na potrzeby i intencję użytkownika content.

To na co powinny również zwrócić uwagę osoby odpowiedzialne za tworzenie contentu to tworzenie angażujących treści, które zaciekawią użytkowników internetu. Maksymalne upodabnianie własnych treści do contentu na stronach konkurencji z całą pewnością nie spowoduje jego unikalności i wyróżnienia się na tle branży.

Na koniec jeszcze chciałbym wspomnieć o voice search – które może nie jest w Polsce jeszcze tak popularne jak w USA, natomiast to na co powinniśmy zwrócić uwagę przy tworzeniu contentu to skupienie się na naturalnym języku mówionym i próbie dopasowania contentu na stronie do tych wymagań.

Kamil Demidowski, SEO Team Leader Foxstrategy.pl

Łukasz Suchy

Według mnie, dobry tekst SEO powinien być napisany pod główne słowo kluczowe oraz zawierać w swojej treści pozostałe słowa, które zostały z nim powiązane. Wysycenie tekstu słowami kluczowymi jest dla mnie ważne, ale nie przywiązuję do tego aż tak dużej uwagi jak kiedyś. Niemniej jednak, zlecając teksty do napisania, zawsze przesyłam swoim copywriterom listę słów kluczowych, które chciałbym zobaczyć w formie dokładnej, bądź odmienionej w zamówionym tekście. Sugeruję im też, aby w trakcie pisania tekstu starali się „krążyć” wokół tematów ściśle z nimi związanymi. Brak powiązania tych fraz, może z czasem powodować problemy z ich kanibalizacją. Dlatego przed zleceniem takiego tekstu, zawsze staram się sprawdzić powiązanie słów kluczowych w narzędziach analitycznych.

Obecnie bardzo często do tego typu prac wykorzystuję Ahrefs, gdzie mam możliwość sprawdzenia grupowania słów według tematów, wyszukania pytań, fraz powiązanych itp. Dodatkowo mogę bardzo szybko i wygodnie przeprowadzić analizę widoczności zaczynając nie od słów, ale od landing page konkurencji, co pozwala na szybkie i wygodne wygenerowanie list słów kluczowych, na które rankują konkretne adresy URL 😊.

W przypadku, gdy rozbudowuję już istniejące podstrony o nowe teksty, korzystam również z Search Console. W narzędziu tym przy zastosowaniu filtrów, mogę ujrzeć dokładne dane dotyczące słów kluczowych, które przypisane są do konkretnych stron docelowych.

Wychodzę z założenia, że tekst musi być przede wszystkim dobry jakościowo i wartościowy dla użytkowników. Z uwagi na to, mam nieco inne wymagania dla różnych typów tekstów. Inaczej traktuję opisy kategorii, opisy produktów czy artykuły specjalistyczne. Zawsze jednak staram się współpracować z takimi copywriterami, którzy pisząc dany tekst robią research.

W mojej opinii każdy z tekstów powinien dokładnie i precyzyjnie omawiać temat, którego dotyczy. Najgorsze, co może spotkać użytkownika, to tekst na kilka tysięcy znaków, w którym nie uzyska on wyszukiwanej informacji czy odpowiedzi na zadane pytanie. Myślę, że najlepszą sytuacją jest ta, w której teksty pisze specjalista z danej branży. Łatwiej uniknąć wtedy sytuacji, w której tekst zawiera szczątkowe i ogólne informacje, które są właściwie bezwartościowe dla kogoś, kto szuka konkretów 😊. Oczywiste jest również to, że tekst musi być poprawny ortograficznie i interpunkcyjnie oraz stylistycznie. Zwracam również uwagę na to, aby posiadał on pogrubienia wartościowych informacji (nie pojedynczych słów), śródtytuły oraz przejrzysty podział na zdania, myśli i akapity – tak aby bardzo czytelny i łatwy do czytania.

Jeśli chodzi o długość tekstów, to zawsze staram się, aby były one co najmniej tak długie, jak średnia długość tekstów stron konkurencyjnych w TOP10 lub TOP5. Nie narzucam jednak swoim copywriterom konkretnej ilości znaków, a bazuję raczej na widełkach minimalnej i maksymalnej długości tekstu.

Łukasz Suchy – Senior SEO Specialist w DevaGroup.pl

wojciech matuła

Przygotowując wytyczne do treści dla seo copywriterów zaczynam od zastanowienia się na jakie zapytanie w wyszukiwarce ma odpowiadać treść oraz jaka jest intencja tego zapytania. Znacząco będzie różnić się tekst informacyjny, poprzez który chcemy sprawdzić np. historię danego wydarzenia, inaczej będzie brzmieć treść recenzji produktu, a jeszcze inaczej poradnik how-to. 

Staram się zorientować jak wyglądają SERPy na daną frazę i analizuję dlaczego topowe treści mogą być najlepiej oceniane. Na wstępie sprawdzam ogólny look-n-feel poszczególnych stron – układ treści, formatowanie, elementy graficzne oraz CTA. Zastanawiam się co można zrobić lepiej.

Dalej z pomocą przychodzą narzędzia – Ahrefs, Senuto, Surfer. W wytycznych znajdują się m.in długość treści, główne frazy kluczowe, frazy do wykorzystania w nagłówkach, long-tail, pojedyncze słowa, pytania i tym podobne. 

Jeśli pracujemy z copy z prawdziwego zdarzenia, który “czuje” do kogo pisze i ma w głowie pewną personę to te wytyczne są ogromnym ułatwieniem i w pewnym sensie tworzenie treści polega na odhaczaniu “check-pointów”, praca jest wykonywana sprawniej. Na pewno zauważalny jest wtedy efekt synergii na linii seowiec – copywriter.

Ze znalezieniem odpowiedniego copy jest niestety spory problem. Widać to po ilości bełkotu jaki trafia do sieci – zarówno na strony klientów jak i wszelkiej maści “artykuły sponsorowane”. SEO sprawiło, że treści to często powielana papka, która nie wnosi do sieci nic nowego (oprócz linków do strony). 

Dobrych copy powinna weryfikować odpowiednia stawka – tak często jednak nie jest. Niestety jest mało osób, które potrafią pisać dla użytkowników z uwzględnieniem SEO oraz są terminowe. Jeśli trafimy na przyzwoitego copy to warto taki kontakt zachować i nawiązać długofalową relację.

Po publikacji treści monitorujemy ją w GSC. Zbieramy dane o słowach kluczowych i dodatkowo optymalizujemy, na frazy które mają największy potencjał oraz najłatwiejszą możliwość przebicia się na topowe pozycje.

Wojciech Matuła, General Manager w Agencja SEO LinkJuice.pl

Kordian Minkina

W mojej opinii tekst ma bardzo duże znaczenie w procesie pozycjonowania strony internetowej i warto zwrócić na ten element szczególną uwagę. Jak zwykło się mówić w branży SEO „Content is King” i jest w tym bardzo dużo racji. Odpowiednio zoptymalizowany tekst przekłada się na wyższe pozycje strony w wyszukiwarce Google. Co znaczy dla mnie wysokiej jakości tekst SEO? Przede wszystkim powinien on być napisany poprawnie po Polsku i posiadać odpowiednią strukturę oraz zagęszczenie słów kluczowych. Ponadto powinien spełniać intencyjność i angażować użytkownika. Pracę nad tekstem pod SEO mogę podzielić na kilka etapów i czynników na jakie zwracam uwagę:

  • Wybór tematu – jeśli są to treści na bloga

Pierwszą i bardzo ważną kwestią w przygotowaniu tekstów pod SEO w przypadku bloga jest wybór odpowiedniego tematu artykułu. Istotnym jest, aby artykuł poruszał kwestie, które interesują użytkowników i budował topical authority. U mnie zwykle wygląda to tak, że przeglądam blogi konkurencji, fora internetowe, analizuje search console lub korzystam z programów sugerujących „szukalne” tematy jak Semstorm.com czy Answerthepublic.com.

  • Wybór słów kluczowych pasujących do tematu/kategorii

Kolejny element układanki to słowa kluczowe, które powinny znaleźć się w tekście. Staram się wyszukać możliwie jak najwięcej fraz powiązanych z tematem artykułu/opisu. Do tego celu korzystam z kilku narzędzi, takich jak Clusteric, Keyword Planner Tool od Google, Ubersuggest oraz analizuję konkurencję w Top30 – w tym przypadku korzystam z systemu podobnego do SurferSEO, który działa na podstawie data driven.  Moim zdaniem użycie słów kluczowych i ich prawidłowe zagęszczenie w tekstach jest bardzo ważne i nie jest tak, że Google „samo domyśli się, o czym jest dany tekst”. Bez użycia odpowiednich fraz, tekst nie będzie rankował prawidłowo.

  • Lead

Lead ma za zadanie zachęcić użytkownika do przeczytania tekstu. W pierwszych dwóch zdaniach lead’a umieszczam najważniejsze słowa kluczowe lub w przypadku artykułów blogowych powtarzam zagadnienie znajdujące się w temacie artykułu.

  • Podzielenie tekstu na nagłówki

Niby banał, jednak właściwa struktura tekstu, również jest bardzo ważna w kontekście SEO. Tekst powinien być podzielony na nagłówki z odpowiednim stopniowaniem.  Nagłówka H1 używam tylko raz w obrębie danej podstrony. W nagłówkach umieszczam słowa kluczowe powiązane z frazą główną/tematem tekstu. Czasami sugeruję się również nagłówkami konkurencji z Top30 – mam ten proces w pewien sposób zautomatyzowany, przez co nie tracę czasu na ręczną analizę.

  • Przydzielenie słów kluczowych do poszczególnych nagłówków

Po wyborze słów kluczowych oraz stworzeniu nagłówków przypisuję słowa kluczowe, jakie powinny być użyte w tekstach pod konkretnym nagłówkiem. Tak samo jak w przypadku leada, tak również tutaj, ważnym jest dla mnie, aby najważniejsze słowo kluczowe zostało zawarte w pierwszych dwóch zdaniach, a najlepiej na samym początku akapitu.

  • Wybór fraz semantycznych

Frazy semantyczne to frazy poboczne, które również uwzględniam w ramach tworzenia odpowiedniej treści pod SEO. Na temat fraz semantycznych przygotowałem obszerny artykuł na blogu Techformator.pl – link: https://techformator.pl/semantyczne-slowa-kluczowe-czym-jest-lsi-i-jak-moze-pomoc-w-pozycjonowaniu-stron/ . Obecnie frazy semantyczne nie mają jeszcze bardzo dużego znaczenia, jednak w przyszłości mogą okazać się bardzo istotne. Lepiej więc wdrożyć je już teraz i nie musieć w przyszłości poprawiać wszystkich artykułów czy treści opisowych.

Kwestie techniczne, jakie mają moim zdaniem znaczenie w tekstach:

  • Pogrubienie ważnych fraz/słów kluczowych w tekście

Oprócz odpowiedniego zagęszczenia słów kluczowych, pogrubiam ważne frazy, aby jeszcze bardziej ułatwić robotowi wyszukiwarki zrozumienie tekstu. To podstawy, jednak niektórzy copywriterzy mają tendencję do pogrubienia nieistotnych słów, wyrażeń, ciągu znaków. Co ważne, pogrubienie powinno być wprowadzone za pomocą znacznika html , a nie .

  • Długość tekstu

Początkową długość tekstu określam na podstawie analizy konkurencji w Top30, przeprowadzoną za pomocą wcześniej wspomnianego oprogramowania działającego na podstawie data driven. Staram się, aby tekst posiadał minimalną średnią sugerowaną ilość znaków ze spacjami. Wartość ta rośnie wraz z pojawieniem się dodatkowych fraz w Search Console i rozbudową tekstu – o czym nieco niżej.

Określanie długości tekstu na podstawie data driven posiada szereg zalet, jednak posiada również jedną znaczącą wadę. W przypadku niskiej jakości SERP-ów nie będzie zbyt wartościową informacją. W takim wypadku długość tekstu określam indywidualnie na podstawie ilości słów kluczowych do użycia w tekście.

  • W przypadku tekstów blogowych/artykułów buduje spis treści za pomocą kotwic HTML

Co czasem przekłada się na dodatkowe linki w wynikach wyszukiwania.

  • Linkowanie wewnętrzne – budowanie tematyczności w obrębie tekstu

Linkowanie wewnętrzne jest bardzo istotnym czynnikiem wpływającym na pozycjonowanie strony. W każdym tekście wykonuje linkowania do powiązanych usług/produktów czy wpisów tematycznych na blogu. Czasem są to linki naturalnie wplecione w tekst, czasem buduje bloki linków na zasadzie „Czytaj również”, gdzie sugeruje użytkownikom, co jeszcze powinni przeczytać z danej tematyki.

  • Linkowanie zewnętrzne i cytaty

Nie bójmy się umieszczania linków do innych stron internetowych. Cytujmy wartościowe źródła. Użytkownik wszedł na stronę internetową, ponieważ chce zaspokoić określoną potrzebę. Jeśli możemy w tekście nawiązać i zacytować wartościowy fragment – zróbmy to!

  • Schema.org

Do niektórych tekstów (szczególnie blogowych, poradnikowych) dodaje znaczniki Schema.org, które mają na celu ulepszyć interpretacje treści, odpowiednio ją sklasyfikować, a ponadto dają szansę na dodatkowe wyniki w wyszukiwarce. Doskonałym przykładem jest tutaj zastosowanie Schema FAQ.

  • Aktualizacja treści na podstawie zebranych danych z Search Console

Po publikacji tekstu zostawiam go na jakiś czas „w spokoju” i czekam, aż w Google Search Console pojawią się informacje na temat innych słów kluczowych, które wpisują użytkownicy, a które wcześniej nie były sugerowane na podstawie dostępnych narzędzi i analizy. Dane z Search Console pobieram przy pomocy API i dopisuje treść z nowymi frazami, po czym przeindeksowuje tekst.

Kordian Minkina, CEO w Rankit.pl, autor bloga KordianMinkina.pl

Oceń wpis!
[Ocen: 10 Średnia: 5]